5. urodziny, czyli jak zorganizować Star Wars party. 6


Tegoroczne urodziny Adasia świętowaliśmy w tym roku dwa razy. Aż dwa. Powiedzą zaraz wszyscy, ze blogerkom to się w d*** poprzewracało. Ale nic z tych rzeczy. Dajcie spokój :D  Powód jest banalnie prosty. Urodziny w środku wakacji to zawsze problematyczna sprawa, bo zebrać wszystkich gości, których chcielibyśmy widzieć – no, to może się nie udać. Dlatego też urodziny dla kolegów i koleżanek Adasia z przedszkola urządziliśmy miesiąc wcześniej, jeszcze pod koniec czerwca. A w te prawdziwe urodziny zrobimy małą domową imprezkę dla rodziny. Wracajmy do tematu. Teraz kilka punktów bez których porządna impreza obejść się nie może.

Gadżety i motyw przewodni
Na trzy tygodnie przed imprezą wzięłam naszego przyszłego 5-latka i zapytałam czy ma jakieś marzenia, jeśli chodzi o urodzinowe party. Odpowiedź była jedna i stanowcza: Star Wars. Nie szukając nigdzie indziej od razu uderzyłam do sprawdzonego Party Box i zaczęliśmy wybierać. Zaproszenia, talerzyki, kubeczki, słomki. Wszystko oczywiście dla prawdziwego rycerza Jedi. Adaś poprosił jeszcze o maskę dla każdego z gości. Pomyślałam, że to właściwie fajny pomysł, więc zamówiłam i maski. Najfajniejsze w tym wszystkim, że na przesyłkę czekałam aż 1 dzień roboczy. Serio! Zamówiłam w niedzielę wieczorem, a we wtorek rano miałam paczkę w  domu. I to nie przypadek, bo dokładnie tak samo było rok temu, kiedy motywem przewodnim były Minionki :) Zaraz pokażę Wam wszystko na zdjęciach.

Miejsce
Oczywiście o odpowiednie miejsce zatroszczyłam się odpowiednio wcześniej, chyba lekko na miesiąc przed urodzinami. Jest takie miejsce w Koszalinie, które łączy zabawę z nauką. Yellow Park, w którym poza szaleństwem na zjeżdżalniach, można zrobić kalejdoskop, mydełko, albo zabawić się w kucharza i zrobić lody metodą molekularną. Jeszcze na żadnych urodzinach tam nie byliśmy, ale wiecie, kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Po wstępnym rozeznaniu razem z Adasiem, zarezerwowaliśmy termin. Podczas 2-godzinnych urodzin dzieci mają  czas na zabawę, półgodzinne warsztaty, tort, jedzenie oraz tańce. Zdecydowaliśmy, że w czasie warsztatów dzieciaki zrobią własnoręcznie mydełka z dekoracjami w kształcie ludzików lego. Było to najbardziej odpowiednie dla ich przedziału wiekowego, bo nie chcieliśmy by się zanudziły podczas jakiegoś innego pokazu, w którym z racji bezpieczeństwa nie mogłyby wziąć udziału. Podczas urodzin wszystkim właściwie zajęła się dwójka animatorów, którzy z uśmiechami na twarzy zaopiekowali się dziećmi, a także rodzicami – wiecie – kawka, herbatka ;) Poczęstunek oczywiście był w naszym zakresie, ale wszystkie sztućce, talerzyki i miseczki właściwie są na miejscu, więc gdyby nie miłość Adasia do Star Wars’ów to nie musiałabym mieć ze sobą niczego poza jedzeniem i piciem :) Ja jestem zadowolona bardzo z organizacji. Najbardziej podobało mi się to, że dzieci były bardzo zaopiekowane przez animatorów „prowadzone” przez czas trwania urodzin, a Adaś czuł się naprawdę wyjątkowo i szczególnie :)

Tort i przekąski
Miałam ambitny plan upiec tort samodzielnie. No co, ja nie upiekę?! Zwłaszcza, że Adaś nie chciał żadnego wymyślnego tortu z cukrową masą i figurkami, a tort, który jadł na urodzinach u kolegów – tort „oreło” Byłam bardzo zdziwiona, bo syn nasz żadnych słodyczy zdrowych i domowych raczej nie jada, a tu proszę. Potrafi mnie jednak chłopak jeszcze zaskoczyć :) No dobra, nie upiekłam tortu. Przyjęcie zbiegło się w czasie z naszą wprowadzką do nowego domu, więc szczerze mówiąc nie było opcji. Ale, ale… po co mamy Internet. Nie zamówiłam tortu na Allegro ofkorz, ale w zasadzie zamówiłam Go w Internecie :) Traf chciał, że jeszcze w marcu za sprawą wywiadu, którego udzieliłam dla MM Trendy poznałam (wtedy jeszcze tylko Internetowo) Olę. Ola to pasjonatka pieczenia. Ale jakby to było takie zwykłe pieczenie – co to to nie. Jej ciasta są pełne serca, pasji, sympatii. Jejku, no ciężko tak Olę i Jej pieczenie opisać w skrócie. Musielibyście z Olą porozmawiać chociaż chwilę, albo… spróbować Jej ciast. Tort oreo wymiótł. Adaś „wciągnął nosem” Zresztą jak podpatrzyłam inne dzieci również. A to najważniejsze, bo chociaż i rodzicom smakowało to jednak dzieci w tym dniu były najważniejszymi gośćmi :) Ola upiekła nam również nieziemską drożdżówkę, którą pokazywałam Wam na Instagramie oraz przepyszne małe ciasteczka z masła orzechowego – sztos! To co zostało po urodzinach, Adaś dojadł w domu :D Polecam Wam chociaż podpatrzeć co Ola potrafi stworzyć w domowym zaciszu.
Oczywiście nie mogłabym puścić tego wpisu w świat bez jeszcze jednej ważnej informacji. Aby urodziny się udały musicie mieć jeszcze babcię: mamę albo teściową, która pomoże ogarnąć i zrobi szyszki z ryżu i krówek, a do tego jabłecznik dorzuci :) W moim przypadku mama Adriana spełniła ten warunek konieczny i wielkie dzięki Jej za to :)

I najważniejsze: GOŚCIE!
Niestety, bez nich najfajniejsze gadżety i najpyszniejsze ciasto nie zrobiłyby imprezy. Także wszystkim, jeszcze raz, bardzo dziękujemy za obecność :)

A teraz chodźcie na zdjęcia :0

P.S. ze względu na wszystkie obostrzenia, na zdjęciach nie zobaczycie Adasiowych gości. Oj musiałam się nasilić, żeby wybrać te zdjęcia :)

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

6 komentarzy do “5. urodziny, czyli jak zorganizować Star Wars party.