kosmetyczne hity mamy cz I. 2


Wiecie,żaden ze mnie master kosmetologii, ale moimi odkryciami się z Wami podzielę, zwłaszcza, że wiosna nadeszła, a na wiosnę każdy chce być pięęękny :) Ja też!

Makijaż robię od czasów gimnazjum, och, pamiętam ten „opieprz” od mamy za rzęsy :P Ale młodośc rządzi się swoimi prawami. Kosmetyków więc przetestowałam miliony. Nigdy jednak nie miałam tego idealnego, którego byłabym pewna, po którego bez obaw sięgnęłabym robiąc zakupy w drogerii bez zastanawiania się czy oby na pewno będzie dobry. Tak było, do czasu kiedy to pewnego dnia na mojej drodze stanęła sprzedawczyni z pasją, znająca się na swojej robocie. To Ona doradziła mi większość kosmetyków, które dziś mam zawsze w swojej kosmetyczce.
Kwestia makijażu w ogóle. Staram się co dzień, z wyłączeniem tego jednego-dwóch dni w tyg, zrobić chociaż delikatny make-up. Jako kobieta czuję się jakaś ładniejsza i bardziej zadbana jak sama na siebie spoglądam w lustrze i widzę lekko pociągnięte rzęsy, czy zmatowioną twarz. Nie mówię o poświęcaniu godzin na upiększanie twarzy, ale te 15 min każda z nas na pewno znajdzie :) Mój sposób jest taki: wstajemy z Adasiem, bo Tatko zazwyczaj już w drodze do pracy. Włączam Tv, żeby obejrzał Myszkę Miki na TV4 (teraz zmienili na Piratów z Nibylandii i już nie ma tak łatwo) robię mleko. Adaś oglądając popija mleczko a ja pędzę do łazienki i staram się coś z sobą zrobić. Nie lubię mocnego makijażu, ani na co dzień ani od święta. Czarne, jak naklejone brwi czy ciemne powieki nie podobają mi się. Dlatego na co dzień jest delikatnie, a od święta dokładam cień do powiek, w jakimś delikatnym kolorze. Mój codzienny makijaż trwa zaledwie chwilę, ale za to czuję się o wiele lepiej, sama dla siebie. I dla Tatki też oczywiście. Nie chcę, żeby mąż wracając z pracy widział w drzwiach tego „małego chińskiego chłopca” mianem którego ma zwyczaj nazywać moje bezmakijażowe oblicze :) Skąd Mu się to wzięło, nie wiem. No dobra… nazywali mnie w podstawówce chińczyk! Ot, co! Że niby lekko skośne oczy miałam/mam? phi! Ale do rzeczy:
1. Krem – zdajecie sobie sprawę, że może od pół roku dopiero używam kremu codziennie?! Na prawdę, kiedyś miałam krem, albo nie. Jak miałam to smarnęłam się nim sporadycznie. Dzisiaj nie wyobrażam sobie nie nawilżyć twarzy. Może to oznaka starości!? Olaboga! W każdym bądź razie jaki krem bym nie kupiła, żaden tak w pełni mi nie pasował, bo zazwyczaj każdy jeden bardzo się świecił i dodatkowo obciążał moją skórę.  Długo szukałam tego najfajniejszego i póki co stawiam na Bielendę – ogórek & limonka nawilżający krem matujący. Nawilża, nie błyszczy się, nie obciąża skóry. Te, z Was, które mają problem z tłustą cerą, wiedzą jak ciężko znaleźć cokolwiek, co nie będzie się świeciło na naszej twarzy. Ten krem jest ‚tym czymś’ właśnie. Cera jest gładka, zmatowiona i nawilżona jednocześnie. Krem jest re-we-la-cy-jny!
2. Krem BB Garenier– używam ten „wysoki” czyli do skóry tłustej i mieszanej. Ten „niski” do skóry normalnej jeszcze bardziej natłuszczał moją twarz i powodował, że świeciła się jak.. wiecie co i komu.  Kremu BB używam praktycznie każdego dnia.  Delikatnie nawilża, a do tego nadaje naturalny kolor mojej twarzy. Co dla mnie najważniejsze – nie błyszczy się, matuje, i pokrywa niedoskonałości. Fajnie się rozprowadza dzięki swojej konsystencji, tylko zapach kojarzy mi się ze spirytusem, nie wiem dlaczego. Krem dodatkowo zapewnia niewielką, ale jednak ochronę przed UV (p.s. na te sprawy mam hicior nad hiciorami, ale kiedyś Wam o nim napiszę, obiecuję). W tej chwili możecie kupić produkty Garniera nawet do – 30% TUTAJ dodatkowo przyczyniając się do upiększania terenów zielonych.
3. Baza pod podkładDax Cosmetixs Cashmire – nie ma porządnego, wyjściowego  makijażu dla mnie bez tej bazy! Bazy nie używałam nigdy, wiedziałam, że istnieje, ale nie było okazji, nie wiedziałam jaką wybrać. Ale podczas tych zakupów i zetknięcia ze znającą się na swojej pracy ekspedientką w drogerii, dowiedziałam się, że ta najlepsza. Spróbowałam, zawierzyłam w ciemno. I nie żałuję! Oh, jak ona matuje, jak wygładza, no bajka! Podkład idealnie się na niej rozprowadza, a i trwałość makijażu jest sporo dłuższa. Skusiłam się raz na wypróbowanie bazy Lirene, użyłam dwa razy i baza stoi głęboko w szafce schowana, bo moim zdaniem w ogóle nie spełnia swojego zadania. Jednym słowem, jak dla mnie, do niczego! Więc jeśli jeszcze nigdy nie próbowałaś żadnej bazy, albo próbowałaś bazy innych firm, polecam spróbować Dax, można polować na promocje na okazjum.pl
4. Podkład Loreal True Match – cena, jak dla mnie nie jest najmniejsza, ale zważając na efekt, wcale nie jest wygórowana. Kosmetyk idealny. Za każdym razem, kiedy go rozsmarowuję (palcami, jak dla mnie bezsprzecznie najdokładniej) myślę sobie ”za ciemny” ale wystarczy chwila, żeby się okazało, że idealnie dopasowuje się do  koloru mojej skóry. I co ważne, zostaje na tej skórze cały dzień, i się nie świeci! Prawdziwy true match :-) We wszechwiedzącym internecie poczytałam i podobno są osoby, którym się nie on nie sprawdza. Ja natomiast jestem z niego bardzo bardzo bardzo zadowolona! Korci mnie jeszcze, żeby wypróbować podkład od estee lauder, ale cena na razie mnie odstrasza :) Loreal True Match w promocji kupicie TUTAJ. Taniej o całe 20 zł, więc jest okazja!
5. Kobo – sypki puder matujący. Jak tylko Pani w sklepie poleciła mi ten puder, to puknęłam się w czoło, taki jasny?! Będę wyglądać jak piekarz obsypany mąką! Ale tak mnie zapewniała, że znowu Jej zawierzyłam. W domu doznałam kolejnego szoku, bo j

asny puder transparentny naprawdę przystosowuje się do mojego odcienia skóry. Ładnie rozjaśnia cerę i faktycznie ją matuje na długie godziny. Nie tworzy na twarzy maski, sprawia, że twarz wygląda bardzo naturalnie. Matuję się nim nawet na krem BB :) W opakowaniu nie ma gąbeczki do nakładania, ale jak dla mnie najwygodniej nakłada się go pędzlem.

Widzę, że się rozpisałam, dlatego też inne moje kosmetyczne hity w innym poście, żeby Was nie zanudzać :) Napiszcie, czy też macie w swoich kosmetyczkach takie perełki, bez których Wy się nie obejdziecie? :)

 

 

kosmetyki1

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 komentarzy do “kosmetyczne hity mamy cz I.