a na co to, a po co ten blog? 5


Zastanawiam się ostatnio bardzo dużo czy to mi w ogóle potrzebne? Pisanie tu? Ale po co? Nie piszę przecież dla siebie.. no dobra trochę też dla siebie, ale mocą napędzającą jesteście Wy – czytelnicy! To raczej z myślą o Was a nie o sobie planuję co tu napisać, co Wam opowiedzieć. Ale ostatnio trochę mnie to martwi wszystko. Zakładając bloga już prawie rok temu, nie liczyłam na wielki fejm, i forsę, która nie mieści mi się w kieszeniach. Zakładałam, że będzie to po prostu fajne miejsce. Że będzie mi naprawdę niezwykle cudownie, jeśli znajdzie się ktoś kto tu będzie zaglądać. Szablon bloga, zmieniany 2 razy, i do tej pory mi się nie podoba… jest taki jakiś nie do końca „mój” Ale czy o szablon tu chodzi? Cieszy mnie każda osoba, która tu zajrzy. Jeszcze bardziej cieszą mnie komentarze. Jeśli w ogóle się pojawiają… no właśnie. Na fanpage na FB jest Was już blisko 1700 osób i to dla mnie liczba WOW! Pamiętam jak marzyłam o przekroczeniu 100, a później magicznego 1000, więc taka cyfra cieszy mnie bardzo bardzo mocno! Bo za każdą cyfrą kryje się człowiek :) A to na Was, człowieki zależy mi przecież :) To dla Was to wszystko. Ale myślę ciągle o tym, czy prowadzenie tego bloga ma sens, skoro na 1700 osób na nowy wpis wejdzie zaledwie 15 procent. Już nie mówiąc o komentarzach… które pojawiają się, rzekłabym, sporadycznie. I nie wiem, czy to co właśnie napisałam ma sens, czy nie, bo prawie nikt nic nie pisze… A komentarz to dla mnie oznaka, że jest ok. Że idę w dobrym kierunku… Dodanie komentarza w tej chwili to bułeczka z masłem. Wystarczy podpisać się imieniem/nazwą/zmyślonym imieniem/ kropką/przecinkiem czy czymkolwiek wolisz. Wystarczy podać mejla, który nigdy nikomu nie będzie udostępniony, widoczny jest tylko dla mnie. A jeśli chcesz pozostać tak bardzo mega anonimowy, a mejla masz np z imieniem i nazwiskiem, to nawet nie musisz wpisywać prawdziwego mejla ;) To nie jest weryfikowane. Ten mejl jest bardziej dla mnie, jeśli będę chciała lub potrzebowała odpisać do Ciebie wiadomość prywatną. Ale w sumie racja.. brak komentarza to przecież też jakiś „komentarza” może przez to chcecie dać mi do zrozumienia, że to wszystko bez sensu. Że już nie piszę dla Was, ale tylko dla siebie, i że tylko mi podoba się to co tu tworzę. Jakoś zasmuciło mnie to wszystko ostatnio.  Może ten mój blog zmierza nie w tą stroną w którą powinien. Może powinnam pomyśleć nad tematami, które tu poruszam. Może jesteście żądni innych zupełnie tematów? Może wolicie więcej dziecięcych tematów? A może więcej dorosłych? A może jednak dobrze jest jak jest? NIE WIEM! Nie wiem…

Tym samym bardzo dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądają, tym, którzy lajkują na FB, którzy mimo wszystko komentują na blogu :) Jesteście moimi muzami ;) Większość z osób udzielających się na FB już znam z imienia i nazwiska, i wiem, że to prawdziwi „fani” naszego bloga :) Jesteście Mega! :)IMG_1352

 

I tak napisałam, co mnie boli… Napisałam ten tekst wyjątkowo tylko dla siebie.  I chyba całkiem mi z tym dobrze.  Nie odbierzcie tego jako żebry o komentarze, czy lajki ;) Czasami po prostu każdy musi z siebie wyrzucić co go boli. A ja mam ten blog, a skoro to mój blog, to przecież mogę tu napisać o tym co mnie uwiera. A może to właśnie ma tak być, może powinnam to robić dla siebie… tak bardziej dla siebie :)

Idealnie sprawę podsumowała mama Judyty. Judyta prowadzi bloga zudit.pl, a poniższy cytat to już Internety obiegł wzdłuż i wszerz:

 

” Ja znam bloga pani córki, bardzo fajny! – powiedziała czytelniczka.

– No fajny, wiem. A jak czytasz wpisy, to zostawiasz komentarze? – zapytała moja mama.

– No nie, jakoś nigdy nie komentuję.

– Aaa, to to dupa, nie robota! – podsumowała mama i liczyła towar dalej.”

Także idę zwinąć się w kłębek, gdzieś w kącie i będę sobie cichutko szlochać. Ot, co!

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 komentarzy do “a na co to, a po co ten blog?